Trudno się dziwić skoro ten Bóg jest bardzo ludzki i autorka z dziecięcą szczerością (ale nie naiwnością) pisze:
wolę ciebie smutnego, płaczącego na ulicach niepokornego miasta.
gdy przywołujesz minionych przyjaciół.
na twoich kolanachzawsze jest miejsce dla dzieci
wolę ciebie codziennie
bez pretekstów
(poza betlejem made in china)
Jest to liryka naturalna, spontaniczna, chwilami bezkompromisowa jak naturalistyczna proza, ale jednocze śnie wciąż delikatna
i wysublimowana. Myślę, że ta poezja zrodzona jest z miłości, tej spełnionej, tej która się właśnie spełnia i z obserwacji ludzi
oraz zdarze ń, którzy nie zaznali miłości i z tego powodu są niespełnieni. Wszak wszyscy:
zaciskając dłoń na pilocie
śnimy o lepszym
(bez znieczulenia)
Emanujący z tych wierszy spokój, siła w nich tkwiąca, nie tylko porusza i inspiruje, ale działa kojąco na nasze dusze zapracowane,
zmęczone, wiecznie goniące za czymś i szukające czegoś „we mgle” faktów, uczuć, naszych ludzkich lęków. A to „coś” jest
ukryte w tej poezji. Warto pójść tą liryczną ścieżką razem z autorką, po tej lekturze łatwiej nam będzie:
(…) przynależeć do siebie
nie tylko na fotografii
(dom)
Tomasz Pohl