dźwięczą prawdami o łasce i umierającej miłości.
"Nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłowa?" 1 Jana 4:10.
Dzisiejszego poranka te błogosławione słowa są dla mego zbolałego
i ospałego serca niczym kosztowny balsam z Gilead, czy kasja i słodki tatarak ze świętego oleju do namaszczania.Drogi Panie, dziękuję ci za
nie, wziąłeś je bowiem z własnej księgi i przemówiłeś nimi do mnie,
żywym i pełnym miłości głosem, one zaś mnie poruszyły i ożywiły.
Przyniosłam ci, ze wstydem i bólem, twarde i nieczułe serce. Mogłam
jedynie narzekać przed Tobą na całkowity brak u mnie zarówno wiary jak i
uczuć. Samo pragnienie, by Cię miłować zdawało się spoczywać we mnie
skrępowane i bezsilne, jedynie chwilowa walka ujawniała zaledwie jego
istnienie. Wtedy,
o Panie, gdy uklękłam w Twej obecności ze schyloną
głową i niespokojnym duchem - łzy i westchnienia były moją jedyną
modlitwą - Ty wyszeptałeś tamte słodkie słowa do moich uszu i one
przyniosły mej zniewolonej duszy wolność
i ukojenie. Niech będzie
błogosławione Twe drogie Imię za to chwalebne uwolnienie! To nie moja
biedna, zimna i połowiczna miłość daje mi pociechę
i zaspokojenie, lecz
Twoja miłość, wielka i pełna, wolna i wieczna, jak Ty sam! Z pewnością
wiedziałam o tym przedtem, Panie, lecz zamknęłam się
w niewierze aż do
chwili, gdy w swym czułym miłosierdziu wypowiedziałeś słowa, które
wyzwoliły mnie z łańcuchów, otworzyły drzwi mego więzienia i pozwoliły
mi wydostać się i znaleźć w słonecznych promieniach prawdziwego pokoju
płynącego z wiary.
Fragment z 4. rozdziału.